| |
Co łączy, co dzieli PNKK z Kościołem rzymskokatolickim?
|
|
Jeśli tak dużo łączy, to dlaczego...
No właśnie. Jeśli tak dużo łączy, to dlaczego te dwa Kościoły – Kościół Rzymskokatolicki i Polski Narodowy Katolicki Kościół - nie tylko nie współpracowały ze sobą, ale nawet przez okres ponad osiemdziesięciu lat pozostawały w stanie wojny.
W tym miejscu należy to stwierdzenie o wojnie uściślić. Wypowiedział ją bardzo zdecydowanie biskup O'Hara, zaakceptował papież Leon XIII, no i zgodnie z ich decyzjami walkę z „odstępcami od wiary” powinien był prowadzić nie tylko każdy duchowny, ale również wszyscy wierni Kościoła rzymskokatolickiego. Taka wykładnia klątwy i interpretacja stanowiska hierarchów była czymś oczywistym i naturalnie obowiązującym. Nie dziwota, że tę nową wspólnotę chrześcijańską określano w KRK mianem sekty, wrzucając ją do wspólnego wora z różnymi organizacjami parareligijnymi i faktycznymi sektami. Takie zakwalifikowanie tegoż Kościoła pozwalało na toczenie z nim wojny zwalczającej sekciarstwo. Można też było straszyć ludzi „karą Bożą” za przyłączanie się do tej wspólnoty oraz obiecywać „nagrodę w niebie” za jej zwalczanie.
Gdy uświadomimy sobie, że wszystko działo się 100 lat temu, możemy sobie wyobrazić, jakie skutki mogła przynieść tak wypowiedziana i prowadzona wojna. I nie dość, że była ona straszliwie nierówna, to przecież również i niesprawiedliwa. Przy tym bardzo przykrym był fakt, że duża część kleru KRK używała w niej kłamstwa i bardzo wrogiej propagandy. Chociaż tych dwóch Kościołów przecież nie różnił ani inny Bóg, ani jakikolwiek z fundamentów wiary chrześcijańskiej, ani obrzędowość (z wyjątkiem języka liturgii), ani Sakramenty Święte, ani wiele innych spraw, wiernym z polskiej parafii w Scranton zamknięto bramy Watykanu, co w propagandzie równało się z zamknięciem bram Nieba.
Nowy Kościół znalazł oparcie w powstałej kilkanaście lat wcześniej Unii Utrechckiej Kościołów Starokatolickich, co było konsekwencją odrzucenia polskiej parafii przez Watykan, a nie jakiegoś jej partyzanckiego planu ucieczki. Unię stworzyły we wrześniu 1889 roku Kościoły starokatolickie Holandii, Niemiec i Szwajcarii. Oparcie w niej oprócz Polskiej parafii w Scranton znalazły także usamodzielnione polskie wspólnoty katolickie z Chicago i Buffalo. W obu tych ośrodkach u podstaw odejścia polskich wiernych od Kościoła rzymskokatolickiego były konflikty na tle nadużywania władzy przez miejscowych księży (w tym głównie w zakresie zarządzania majątkiem i finansami), a nie kwestia wiary. Wszędzie utrzymano wszystkie obrzędy liturgiczne, co łatwo sprawdzić poprzez uczestnictwo w nabożeństwach.
Jedno z powiedzonek mówi, że jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Ale czy dzisiaj, po ponad stu latach, nadal chodzi głównie o pieniądze? Pewnie w jakiejś części tak, ale na pewno nie tylko. Z pewnością dużą rolę odgrywa świadomość konieczności wzajemnego uznania różnić, które choć tak niewielkie, jednak mają swoją wagę. Czy KRK pójdzie na to?
|
|
| |
Gdy ktoś z katolików Kościoła rzymskokatolickiego znajdzie się całkowicie przypadkowo na Mszy Św. w świątyni Polskiego Narodowego Katolickiego Kościoła w Toronto, czy Hamiltonie, nie wiedząc przy tym, że np. pomylił adres, na pewno nie zorientuje się, że zabłądził. Żaden fragment całej liturgii nie będzie mu ani obcy, ani jakiś dziwny, nowy, nieznany. Przed ponad stu laty, gdy PNKK zaczynał swoją misję, istotną, zauważalną różnicą był język, gdyż polska mowa została wprowadzona w świątyniach tego Kościoła od początku jego istnienia czyli 65 lat wcześniej niż w rzymskokatolickim.
Co dzieli te dwa kościoły? Co lub kto postawił między nimi mur? Tak, była nią przede wszystkim klątwa rzucona przez biskupa O'Harę, a zaakceptowana przez papieża Leona XIII. To ona w zasadzie przekreśliła możliwości negocjacji, obustronnych ustępstw i porozumienia. Ordynariusz Scranton postąpił bardzo zdecydowanie, co na pewno było jednym z ważnych błędów KRK.
Owszem, jest kilka istotnych różnic. Do takich należy wyeliminowanie przez PNKK nakazu pozostawania księży w stanie bezżennym. Dlaczego tak? No a dlaczegóż by nie, skoro w całym Piśmie Świętym, a więc nie tylko w Starym, ale także w Nowym Testamencie, a nawet w Dziejach Apostolskich nie ma nakazu życia w celibacie przez kapłanów. I trudno sobie nawet wyobrazić aby mogło być, aby mogła to być istotna, nieprzejednana wola Boża. Nakaz, który ma swe korzenie w III wieku, wcale zresztą nie takie znowu mocne, przeszedł dość długą drogę ewolucji zanim uzyskał postać jednoznacznego wymogu, w którym też od Soboru II czynione są innowacje. Sądzić można, że ta różnica, mało chyba istotna, jako przecież nieokreślona jednoznacznie przez Jezusa, za kilkanaście, może kilkadziesiąt lat zostanie wyeliminowana poprzez powrót do prawa indywidualnego decyzji.
Różne jest też podejście tych dwóch Kościołów do dogmatu o wniebowzięciu Matki Boskiej. Został on ogłoszony przez papieża Piusa XII w 1950 roku. Wierni PNKK tego dogmatu nie uznają i nie są w tym odosobnieni wśród chrześcijan. Tu raczej należy powiedzieć o wyjątkowości KRK.
Za najistotniejszą różnicę między tymi dwoma Kościołami można chyba spokojnie uznać ich podejście do głowy Kościoła. Dla KRK jest nią oczywiście papież, określany Ojcem Świętym. PNKK nie uznaje papieża za głowę Kościoła. Zarówno do każdego następcy apostoła Piotra w Watykanie, jak i do wszystkich hierarchów Polski Narodowy Kościół Katolicki odnosi się z szacunkiem, ale bez uznania kogokolwiek z nich za władzę zwierzchnią. W tym temacie ten Kościół znacznie bardziej podobny jest do Kościoła pierwszych chrześcijan. Chociaż PNKK jest gotów na współpracę z KRK, nie można sądzić, aby z tej niezależności zechciał zrezygnować.
|
|
|
|